[Rozmiar: 9965 bajtów]

 
Staw 2007
    Odłowy rozpoczynają się tygodniowym przygotowaniem sprzętu, i całej infrastruktury na stawie oraz w domu gdzie sprzedawane są ryby.
Czynności wymagają dużego nakładu prac, czasu i wykonują je dwie lub trzy osoby. Do ich obowiązków należy: sprawdzenie dźwigu do wyciągania skrzynek z rybami, doprowadzenie prąd obok mnicha na stawie, przygotowania kasarów, bosaków, woderów oraz strażackich basenów. Na rzeczce przepływającej obok stawu należy zrobić zastawkę na karpie by można je wypłukać z szlamu i błota. W rzeczce o nazwie Borynka jest wybetonowane zastawka z szybrem, co pozwala spiętrzyć poziom wody a 5 metrów dalej w górę rzeczka zastawiona jest siatką, która umożliwia przepływ wody i równocześnie uniemożliwia rybą ucieczkę.
Niestety usytuowanie stawu nie pozwala na wypuszczenie ryb wraz z wodą do zastawki na rzeczce każdą należy złapać do kasara i wyciągnąć dźwigiem na prawie dwumetrową groblę. Jeszcze kilka lat temu ryby były wyciągane siła naszych mięśni po ustawionych podestach z dna stawu na groblę.
Gdy staw nie jest zamarznięty, to główne prace rozpoczynają się dzień przed odłowami. Zaczynamy powolutku opuszczać wodę by ryby „zeszły” spłynęły do najgłębszego miejsca na stawie. Gdy wszystko przebiega sprawnie to w dalszym ciągu wystarczy dwóch, trzech członków rodziny do wykonania podstawowych prac. Jeżeli na stawie jest lód to już na dwa dni przed odłowami trzeba zaangażować parę osób do łamania lub wycinania lodu piłami łańcuchowymi. Metrowe kostki lodu o grubości od 10 do nawet 20cm wyciągamy na lód bosakami i odtransportowujemy na przeciwny koniec stawu. ( Tu się pojawia niezła zabawa przeważnie ktoś wpada do wody)hihihi
 
               Galeria                                        Galeria                    
»Odłowy grudzień 2007«        »Odłowy grudzień 2007«
 

Tak przygotowany staw nadaje się do odłowów karpia. W odłowach uczestniczy przeważnie kilkanaście osób wszystko przebiega szybko i sprawnie każdy wie co ma robić i wykonuje swoje zadania jak najlepiej pomagając innym. Podział prac jest następujący: trzy osoby wchodzą na dno stawu, gdzie wody jest do kolan, i wyławiają ryby kasarami, każda wyławiająca osoba ma swojego skrzynkowego (hihihi) czyli osobę, która podaj puste i odbiera skrzynki pełne karpia oraz zaczepia je do dźwigu.
Na górze ustawione jest liczydło, jest to płaska rynna o szerokości 1m z niewielkimi bandami, na które wysypuje się ze skrzynek ryby a za czynności odpowiedzialna jest jedna lub dwie osoby. Kolejna osoba liczy wszystkie ryby a druga zapisuje wynik. Trzy, cztery osoby są odpowiedzialne za załadunek ryb do skrzynek i odtransportowanie ich na samochód, które przewozi ich około 50m do zastawki na rzeczce tam zostają wyładowane i samochód powraca.
Wszystko trwa od 30 do maksymalnie 60 minut, jeżeli całość idzie sprawnie i bez awarii. Po umieszczeniu wszystkich wigilijnych przysmaków w rzeczce a później w basenach zaczyna się sprzedaż oraz rozwóz do… ujmijmy to biznesowo, punktów dystrybucyjnych. Do wigilii wszystkie specjały talerzowe zostają sprzedane i już wkrótce zakończy się ich egzystencja, która trwała ok. 3 lata, tyle czasu potrzeba by karpik trafił na nasze stoły.